sobota, 14 czerwca 2008

It was a long, long time..

small-4865 O nie, co to to nie. Chociaż przerwa była długa, przestać zdjęć robić nie zamierzam! Jarek mnie dziś wyciągnął na małe focenie - i całe szczęście bo gdybym miał znowu cały dzień przesiedzieć nad fizyką to bym chyba - jak to się zwykło mówić - oc*piał.

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu, zdarzyło się parę fajnych rzeczy, nie brakło też zdarzeń i sytuacji dziwnych.. życie. Teraz jest sesja i jak wspomniałem nie podnoszę nosa znad zeszytów i książek, w poniedziałek ustny z fizyki (przed którym nawiasem mówiąc robie w gacie, czemu nie mógł by być pisemny?!?!?!) no a w czwartek matma na którą zupełnie nic nie umiem.. Jak dotąd co prawda wszystko się jakoś układało, nie najgorzej nawet jeśli mam być szczery, ale mam złe przeczucia..

Jeszcze trochę trzeba powalczyć i przyjdą wakacje, mam ambitne plany na te 2-3 miesiące i nie mogę się już doczekać żeby wyrwać się z tego miasta, pojeździć samochodem, zrobić jakieś fajne ognisko i.. no wiecie ;)

No to mówię już na dzisiaj "ahoj" i zapraszam jutro!

edit:



Czegoś mi tu brakowało.. no taaaak ;)
My Dying Bride - The Wreckage Of My Flesh


Loathsome I've become.
A creature so undone.
Wretched and broken.
Cannot find my faith.
Any God will do.
Nothing said is new.
Nothing said is true.
Fly away my hope.


The embrace of shade holds me dear
Eats me away.
Loose the dogs of disgrace upon me.
I have no faith.
Raise the poor outcast I have become.
I am undone.
Calm is the air. Still is the sea.
The valley of death keeps calling me.


Rest my eyes from the world.
This dying place, it's so absurd.
Oh, christ above, whom I love.
Lost to me. My snow white dove.
Make this day like the night.
songs of darnkess. Words of light.
Pulling down my heart.
I won't forget my lovers heart.


With utter loathing and scorn,
I was somehow born.
Strewn in black decay.
None shall I obey.
The wreckage of my flesh
The nakedness of my death.

Brak komentarzy: