Niby miałem kupić statyw, tak pisałem jakiś czas temu. Jak się przyjrzeć to nawet nie tak dawno, ale to nieprawda, rzeczywistość szybko weryfikuje takie chwilowe zapędy. Statywu nie kupiłem. Kupiłem coś innego. Co kupiłem? Zagadka :) (łatwa jeśli ktoś poszpera). W każdym razie, statyw to dopiero mi będzie potrzebny - ale to może kiedy indziej, może monopod? Kij tam, trzeba robić zdjęcia. Więcej zdjęć!
Fotunie, śliczne kwiatuszki.. wiśnie? Dziś rano.

Muzyczka, naprawde słodkie, takie fajne metafory:
Amon Amarth - Thousand Years Of Opression
[tu miał być fragment tekstu tej piosenki, ale sie rozmyśliłem, to ma być o fotografii a nie o dramacie milionów ludzi, prozie i legendach ;)]
*udaję że kiedyś się uczyłem niemieckiego.
wtorek, 8 kwietnia 2008
Kaufen? Ja! Grosse kaufen!*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Krzysiu! Śliczne, gdzie Ty je upolowałeś?
polar?
właśnie nie, a nic z tymi zdjęciami nie robiłem ;)
Prześlij komentarz