Wczoraj była mała sesyjka na dole. Zasada prosta - pozujesz trochę ty, potem trochę ja. Muszę powiedzieć że nigdy nie lubiłem jak robiło mi się zdjęcia i nic mi się w tej materii nie zmieniło. Kisiu nie lubi... No ale czasami, dla dobra sprawy trzeba się poświęcić, prawda? Czasami trzeba wykazać się cierpliwością by potem z pełną satysfakcją móc świecić po oczach SWOIM flashem swojemu niedawnemu oprawcy i wyjść z paroma nowymi zdjęciami. No czasem trzeba. A tak na marginesie - nie mógłbym zostać fotomodelką, jeszcze mi błyska przed oczami ;(
Światło było.. światła w zasadzie nie było. Ciemno. Niby taki mały fleszyk do zbijania cieni był i w połączeniu z tym aparatowym w sumie dawały rade, ale przydało by się coś mocniejszego. Coś 0.5m od aparatu. Fajne są te takie profesjonalne flesze, można sobie wszystko ustawić i w ogóle - ale czemu najtańszy kosztuje 800zł?! Narzekam? Raz na rok mogę sobie pozwolić ;)
To że ja nie umiem robić zdjęć, +mocne, nie rozproszone światło zaowocowało raptem 5 zdjęciami nadającymi się do czegokolwiek. Jeszcze dużo wody musi w Wiśle upłynąć ;)
Na zdjęciach Magda.

Fotki robione na priorytecie przeslony, z fleszem +1Ev. Dodatkowo po lewej stronie stała mała pomocnicza jednostka z białą parasolką odpalana fotokomórką (nie wiem czy to coś dawało ;)), do tego 2 halogeny po 500W na biały sufit.
Mały edit: uczę się szacunku dla odbiorcy ;) poprawiłem i przekadrowałem jedno zdjęcie.
niedziela, 16 marca 2008
Shoot me again!
Etykiety:
zdjęcia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz